Słowem wstępu
Joe Hill to amerykański pisarz, którego proza oscyluje wokół grozy, horroru i obyczaju. Początek jego kariery datuje się na rok 1997, kiedy to debiutował opowiadaniem 'The Lady Rests'. Od tego czasu pisał i publikował w magazynach kolejne teksty.

W roku 2005 ukazała się pierwsza książka Hilla, zbiór opowiadań 'Upiory XX wieku'. Książka zyskała bardzo dobre opinie wśród krytyków i czytelników, zdobyła też prestiżowe nagrody Bram Stoker Award czy British Fantasy Award. O tym jakie wrażenie wywarł na odbiorcach debiut Joe'ego może świadczyć fakt, iż zaraz po informacji, że pisarz pracuje nad swoją pierwszą powieścią, wytwórnia filmowa Warner Bros. nabyła prawa do ekranizacji książki. 'Pudełko w kształcie serca' trafiło do księgarni w roku 2007.

Wtedy też okazało się, iż Joe Hill to syn Stephena i Tabithy King.
Pudełko w kształcie serca
Nie mógł uwierzyć, że Floryda umarła, że ktoś, z kim niegdyś sypiał, teraz śpi pod ziemią. Miała dwadzieścia sześć - nie, dwadzieścia siedem lat, dwadzieścia sześć skończyła, gdy odeszła. Kiedy ją odprawił. Miała dwadzieścia sześć lat, lecz zadawała pytania godne czterolatki: Często łowisz ryby w jeziorze Pontchartrain? Który z twoich psów był najlepszy? Jak myślisz, co się z nami dzieje po śmierci? Dość pytań, by doprowadzić człowieka do szaleństwa.
Bała się, że popada w obłęd. Cierpiała na depresję. Nie modną, jak niektóre młode gotki, lecz kliniczną. Zmagała się z nią przez ich ostatnich kilka wspólnych miesięcy - nie spała, płakała bez powodu, zapominała się ubrać, godzinami wpatrywała się w telewizor, nie zadając sobie trudu, by go włączyć. Gdy dzwonił telefon, podnosiła słuchawkę, ale nic nie mówiła i stała tak, trzymając ją, jakby ktoś ją wyłączył.
Ale wcześniej były letnie dni w stodole, kiedy odnawiał mustanga; John Prine w radiu, słodki zapach siana suszącego się na upalnym słońcu i popołudnia wypełnione jej leniwymi, bezsensownymi pytaniami - niekończącym się przesłuchaniem, czasem męczącym, czasem zabawnym, czasem erotycznym. I jej ciało, białe jak lód, pokryte tatuażami, z kościstymi kolanami i szczupłymi udami biegaczki długodystansowej. Oddech na jego szyi.
- Hej! - Danny dotknął ręki Jude'a, dopiero wtedy Jude rozprostował palce, wypuszczając telefon. - Dobrze się czujesz?
- Nie wiem.
- Powiesz mi, co się dzieje?
Powoli Jude uniósł wzrok. Danny na wpół podniósł się z krzesła za biurkiem, pobladł; rude piegi odcinały się ostro od bieli policzków.
Danny przyjaźnił się z nią w niegroźny, swobodny, nieco bezosobowy sposób, w jaki zaprzyjaźniał się ze wszystkimi dziewczynami Jude'a. Odgrywał rolę wyrafinowanego, wyrozumiałego kumpla, geja, kogoś, komu mogły powierzyć swe sekrety, wygadać się, zdradzić najnowsze plotki, kogoś zapewniającego poczucie bliskości bez zaangażowania. Kogoś, kto opowiadał im o Judzie rzeczy, których sam Jude nigdy nie ujawniał.
Siostra Danny'ego przedawkowała heroinę, kiedy zaczynał naukę w college'u. Pół roku później jego matka się powiesiła. Danny ją znalazł, zwisającą z belki w spiżarni, z wyciągniętymi nogami, obracającą się powoli nad odrzuconym stołkiem. Nie trzeba być psychiatrą, by zrozumieć, że ów podwójny cios, niemal jednoczesna śmierć siostry i matki, zabił także jakąś część Danny'ego, sprawiając, że na zawsze pozostał dziewiętnastolatkiem. I choć nie używał czarnego lakieru do paznokci ani nie nosił kolczyków w wargach, w pewnym sensie to, co przyciągnęło go do Jude?a, niewiele różniło się od pociągu odczuwanego przez Georgię, Florydę czy inne dziewczęta. Jude zbierał ich niemal tak jak szczurołap z Hameln gromadził szczury i dzieci. Tworzył melodie z nienawiści, perwersji i bólu, a oni przychodzili do niego, podskakując w rytm muzyki z nadzieją, że pozwoli im śpiewać do wtóru.
Jude nie chciał mówić Danny'emu, co zrobiła Floryda, wolał mu tego oszczędzić. Lepiej byłoby nic nie mówić. Nie był pewien, jak Danny to przyjmie.
Ale i tak powiedział.
- Anna. Anna McDermott podcięła sobie żyły. Kobieta, z którą rozmawiałem, to jej siostra.
- Floryda? - Danny usiadł powoli. Krzesło zatrzeszczało pod jego ciężarem. Wyglądał na oszołomionego. Przycisnął dłonie do brzucha, po czym pochylił się naprzód, jakby żołądek ścisnął mu się w ostrym skurczu. - O kurwa. Ożeż kurwa - rzekł słodko. Nigdy jeszcze słowa te nie zabrzmiały mniej obscenicznie.
A potem nastała cisza. Jude po raz pierwszy zauważył, że radio jest włączone i mamrocze cicho z boku. Trent Reznor śpiewał, że jest gotów oddać swoje imperium pyłu. Zabawne było słyszeć w takiej chwili Nine Inch Nails. Jude spotkał Florydę na koncercie Trenta Reznora, za kulisami. I nagle świadomość jej śmierci znów go uderzyła, jakby dotarła do niego po raz pierwszy. Czesto łowisz ryby w jeziorze Pontchartrain? Stopniowo szok zaczął przeradzać się bolesną niechęć. To było takie bezsensowne, głupie, samolubne, że nie mógł choć trochę jej nie nienawidzieć. Pragnął zadzwonić i zwymyślać ją. Tyle że nie mógł do niej zadzwonić, bo nie żyła.
- Zostawiła jakiś list? - spytał Danny.
- Nie wiem. Jej siostra niewiele mi powiedziała. To nie była najbardziej racjonalna rozmowa telefoniczna świata. Może zauważyłeś?
Ale Danny nie słuchał.
- Czasami chodziliśmy razem na margaritę. Uroczy z niej był dzieciak. I te jej pytania. Spytała mnie kiedyś, czy w dzieciństwie miałem ulubione miejsce, z którego oglądałem deszcz. Co to w ogóle za pytanie? Kazała mi zamknąć oczy i opisać, jak wyglądał widok za oknem mojego pokoju, kiedy padało. Trwało to dziesięć minut. Nigdy nie wiedziałem, o co zaraz zapyta. Byliśmy dobrymi kumplami. Nie rozumiem. To znaczy wiem, że miała depresję. Mówiła mi o tym. Ale tak naprawdę tego nie chciała. Chyba zadzwoniłaby do któregoś z nas, gdyby zamierzała zrobić coś takiego...? Chyba dałaby szansę się przekonać?
- Wygląda na to, że nie.
W jakiś sposób Danny zmalał, skurczył się w sobie.
- A jej siostra... jej siostra uważa, że to twoja wina? Przecież to... to wariactwo. - Jego głos brzmiał słabo i Jude pomyślał, że Danny nie jest całkiem pewien własnych słów.
- Chyba tak.
- Miała problemy emocjonalne z czasów przed waszym poznaniem.
- Pewnie to rodzinne - mruknął Jude.
- Tak. Właśnie. Ale zaraz, co to ma w ogóle być? Siostra Anny sprzedała ci ducha? Garnitur nieboszczyka? Co się tu, kurwa, dzieje? Co się stało, że w ogóle kazałeś mi do niej zadzwonić?


copyright © 2010 - 2016 joehill.pl     e-mail     design by Mike Draven / Darek Kocurek / Vincent Chong